Blog
Dla dociekliwych (nie tylko o mediach)
Barbara Bubula
Barbara Bubula Poseł (Prawo i Sprawiedliwość). 2007-10 Członkini Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
0 obserwujących 50 notek 89997 odsłon
Barbara Bubula, 31 stycznia 2013 r.

Jak Piotr Kraśko wychowuje Polaków

Ważnym wydarzeniem ostatniego tygodnia było głosowanie w sejmie nad wnioskiem Prawa i Sprawiedliwości w sprawie odwołania ministra zdrowia. Najważniejszym powodem złożenia wniosku był fakt, że pod koniec zeszłego roku Centrum Zdrowia Dziecka po raz pierwszy w historii odmówiło przyjmowania pacjentów z powodów finansowych. Była to jednak tylko kropla, która przelała czarę. Sytuacja finansowa w szpitalach przybrała rozmiary katastrofy, dostępność do świadczeń medycznych pogorszyła się drastycznie. Oczekiwanie na poradę endokrynologiczną wynosi nawet 2,5 roku, do okulisty – dwa lata, do kardiologa – ponad rok. Zawodzi organizacja opieki zdrowotnej. Ustawa refundacyjna spowodowała wzrost obciążenia pacjentów o pół miliarda złotych. Poseł Piecha przypomniał, że wskutek błędu w ustawie przygotowanej w ministerstwie zagrożone było istnienie hospicjów. Fatalnie działa system eWUŚ. Odwołania ministra domagają się nie tylko posłowie opozycji, ale i organizacje pacjentów, izba lekarska, związki zawodowe.

Dlaczego o tym przypominam? Niewątpliwie, stan opieki zdrowotnej to jedna z najważniejszych spraw dla Polaka. Zobaczmy teraz, jak o wspomnianej debacie w sejmie poinformowały tego dnia Wiadomości TVP o 19.30. Zgadną państwo od razu, że żaden z przytoczonych przeze mnie argumentów posła Piechy nie znalazł się w przekazie. Materiał o debacie nad odwołaniem Arłukowicza trwał około pięciu minut. Na wstępie prowadzący Piotr Kraśko przedstawił pierwszą tezę, która miała odpowiednio nastawić widzów. To teza obrony ministra: już wielu próbowało naprawić służbę zdrowia i nikomu się nie udało, więc Arłukowicz jest niewinny. Oto, co powiedział prezenter Wiadomości: „To był bardzo ciekawy dzień w sejmie. Likwidator publicznej służby zdrowia czy przyzwoity człowiek, który już dawno by odszedł. Tak mówili dzisiaj ci, którzy chcą dymisji Bartosza Arłukowicza. W debacie padło wiele słów krytyki. I wiele całkowicie zrozumiałych dla każdego, kto raz na jakiś czas trafił do szpitala. Ale rzecz w tym, że wielu już służbę zdrowia próbowało naprawiać, ale z sukcesami to było już raczej ciężko”. Zwróćmy uwagę, że negatywne określenia ministra zostają przywołane od razu z zastrzeżeniem, że tak mówią ci, którzy chcą jego odwołania. To typowy chwyt stosowany w manipulacji medialnej. Widzowie mają mieć wrażenie, że opinie np. Prawa i Sprawiedliwości są odosobnione i subiektywne. Obiektywną, poprawną wersję prezentują dziennikarze wiadomości i eksperci. A ich pogląd pokrywa się ze stanowiskiem PO i rządu.
 
Idźmy dalej: reporterka pokazuje kolejki w szpitalach, jednak za chwilę opatruje to komentarzem, cytuję: Opozycja wykorzystuje swoje wilcze prawo i już drugi raz żąda głowy Bartosza Arłukowicza. Warto pochylić się nad tym określeniem, powtórzonym potem nazajutrz przez kolejnego dziennikarza TVP, w wersji: „zbójeckie prawo opozycji”. Tego typu określenie w ustach dziennikarzy mediów publicznych to kompromitacja. Oni powinni wytłumaczyć widzom w demokratycznym państwie, że istnienie opozycji ma służyć ograniczeniu nadużyć rządu i kontroli jego działań, powinni cieszyć się ze sformułowania zarzutów w imieniu społeczeństwa przez posłów opozycji i rzetelnie przedstawić ich racje. Wniosek o dymisję ministra jest narzędziem kontroli i ma służyć poprawie ochrony zdrowia. Co by było dopiero, gdyby nad rządem nie było żadnego nadzoru? Jednak nie w Polsce. Tu dziennikarze przedstawiają spory sejmowe jako bezsensowną kłótnię, w ten sposób podkopując fundament demokracji, niszcząc wolność i służąc budowie totalitaryzmu. Taka jest bowiem podstawowa teza materiału o odwołaniu Arłukowicza w Wiadomościach. Na koniec relacji reporterka wspiera się cytatem z bajki Krasickiego „chłopcy przestańcie, bo się źle bawicie. Dla was to jest igraszką, nam – idzie o życie”. Pojawia się ekspert, który mówi, że: „Próbę odwołania pana ministra można traktować jako hucpę polityczną. Partie, szukają jakichś tematów, żeby zwiększyć sobie słupki wyborcze”. I pacjentka, wspierająca podstawowe przesłanie, przeciwko Prawu i Sprawiedliwości, wolności słowa i zasadom demokratycznej kontroli: „W koło gadają, a nic się nie robi. Tylko w koło debatują, debatują i nic”. Ktoś te cytaty wybrał, ktoś ułożył pod z góry przyjętą tezę.
 
W materiale pojawia się poseł Piecha, którego siedemnaście słów, całkowicie wyrwanych z kontekstu i bezsensownie wmontowanych (jedno zdanie do koalicjanta z PSL, że nie reaguje na sytuację w słuzbie zdrowia), zostaje przeciwstawione trzem wypowiedziom Arłukowicza, do którego sympatia wyrażona jest przez dziennikarkę w doborze słów: „w końcu się przebił, nie składa broni”. Dodatkowo tę sympatię ma wzbudzić fakt, że dzielny minister musiał bronić się sam, bo premier chwilowo znalazł się w szpitalu. Zainteresowanie widzów przenosi się z troską na premiera. I znowu to tylko zła opozycja szydzi, że premier nie musi leżeć na korytarzu. W debacie dwa razy więcej czasu niż wnioskodawcy z PiS dano przedstawicielowi SLD, bo równie ważnym problemem jak stan ochrony zdrowia jest dla Wiadomości TVP partyjna przeszłość Arłukowicza. Ponadto, dziwnym sposobem słyszymy głos Ewy Kopacz, zwracającej ni w pięć ni w dziewięc uwagę posłom, żeby wyszli z sali, kiedy przeszkadzają.
 
Kto chce sprawdzić, niech sobie to obejrzy, póki jest na stronach TVP www.tvp.pl/publicystyka/programy-informacyjne/wiadomosci/wideo/24012013-1930/9627093
 
Po raz kolejny, 4 miliony ludzi zostało nakarmionych porcją propagandy, w której nawet tak jednoznaczny temat, jak wniosek o odwołanie ministra zdrowia został wykorzystany do zdyskredytowania największej partii opozycyjnej, podważenia sensu krytyki rządu w ogóle i zakwestionowania potrzeby debaty sejmowej oraz umocnienia przekonania widzów, że mają dalej cierpieć obiektywne trudności w dostępie do lekarza. Cztery pieczenie na jednym ogniu, a wszystkie smaczne dla rządu Tuska. To tylko jeden przykład. Pięć minut wybrane z wielu godzin propagandowej sieczki. Słowa Krasickiego „źle się bawicie” wypada zadedykować samym dziennikarzom (i tym, którzy wydają im polecenia), którzy przez lata przyczyniają się w ten sposób do złej jakości życia w Polsce. Ile osób nie bierze udziału w wyborach tylko dlatego, że regularnie wmawia im się, że ustrój demokratyczny to bezsensowne kłótnie? Ilu nie rozumie, po co istnieje opozycja a szczególnie Prawo i Sprawiedliwość, dlatego, że regularnie, co najmniej od kilku lat pakuje im się do głowy, że to ona jest winna całemu złu w kraju?

Wystąpiłam właśnie do prezesa TVP z listem, by przedstawił Radzie Programowej pisemne zasady redagowania najważniejszych programów informacyjnych w telewizji publicznej. Niech to wreszcie się stanie przedmiotem poważnej debaty w naszym kraju. Jakiego Polaka wychowuje Piotr Kraśko?

Powyższy tekst, w skróconej formie został wygłoszony 3o stycznia na antenie Radia Maryja.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Uwaga! Zmieniliśmy sposób komentowania, ale nadal możesz przeczytać stare komentarze do tego wpisu.

Zobacz komentarze

Tematy w dziale